Taki
Mrożek - niezwykły pan o nieprzeciętnym zmyśle obserwacji. Pisał karykatury,
satyry, pamflety - wszystko, w czym można obśmiać słabość człowieka - już od 20
roku życia po sam kres życia. Jako młodzieniaszek zafascynował się komunizmem,
z czego szybko się wycofał. Co za typowy szczeniak z wrodzoną skłonnością do
jakiejkolwiek rewolucji! Czyż dzisiejsi miłośnicy radykalnych poglądów czymś
się od niego różnią? Otóż tenże młodzieniaszek dzięki zawiedzonej miłości do
komunizmu potrafił przyglądać się od tamtej pory wszystkim zjawiskom i ludzkim
cechom z obiektywnej perspektywy. I to chyba jest klucz do jego sukcesu. Był w
stanie opisać każdego przez pryzmat krzywego zwierciadła, doprowadzając do
tego, że w jednym momencie śmiejemy się z samych siebie i naszego totalnego
przeciwieństwa. Efekt dystansu też z pewnością wzmocniła wieloletnia emigracja,
przez którą pozbawiony poczucia zadomowienia, mógł z większą śmiałością
wchodzić w polemikę z największymi polskimi mitami - romantycznym i
martyrologii związanej z II wojną światową. Czyż nie z tym polemizujemy i my?
Portret
Polaka namalowany przez Mrożka to nie tylko satyra na ówczesną szarą
rzeczywistość. To także autoportret całego pokolenia ludzi obarczonych podobnym
bagażem doświadczeń. Od parodii dziennikarskich telegramów, przez mniej lub
bardziej psychologiczne dramaty i opowiadania, aż do polemicznych esejów, jego
teksty były przesiąknięte głęboką krytyką społecznych i charakterologicznych
ułomności Polaków. I gdy czytam je teraz - widzę odbicie tych samych ludzi,
którzy otaczają mnie dzisiaj. Ta aktualność być może nie zaskakuje aż tak
bardzo, gdy uświadomimy sobie, że transformacja nastąpiła dopiero co i dla
większej części obywateli tamte czasy nie są bynajmniej obce. Tym bardziej wartościowa
jest lektura twórczości chociażby Mrożka (ale także Gombrowicza czy Różewicza)
w kształtowaniu nowoczesnej, młodej tożsamości narodowej.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz